Znajdź coś dla siebie

Szukaj w My Desires

Blog

Biurowe wyzwania

  • Praca
  • Biuro

Jej awans na stanowisko Dyrektorki Finansowej nie zszokował nikogo. Od dawna jej pracowitość i oddanie firmie było mocno zauważalne wśród członków zarządu i wielokrotnie nagradzane, kiedy analiza finansowa i późniejsze podsunięcie ówczesnemu dyrektorowi właściwej decyzji ratowało z opresji całą firmę.

Pierwsze tygodnie - nawet dla tak pracowitej osoby jak Marta - przebiegały dosyć ciężko. Natłok dokumentacji, informacji i niedopiętych spraw poprzednika bardzo obciążał psychicznie i większość czasu w pracy poświęcała na wyprostowanie kilku ważnych spraw, które miały ogromny wpływ na dalsze funkcjonowanie firmy. “Teraz już wiem, czemu musiałam ratować mu dupę” - mówiła pod nosem zapisując rozwiązanie kolejnej sprawy w swoim zeszycie, która mogłaby zostać rozwiązana dużo prościej i szybciej, gdyby tylko od razu się do niej zabrano.

Jedyną odskocznią od tego brzemienia, były podsłuchiwanie - często nieświadomie sprowokowane - swoich dwóch podwładnych pracownic, które nie kryły zachwytu - a nawet można by powiedzieć podniecenia - nowym członkiem zarządu. Ponoć bardzo utalentowany, młody Dyrektor Operacyjny przyjął to stanowisko jeszcze przez Martą, więc nie do końca wiedziała kim on jest i co potrafi. Dziewczyny z pokoju obok biura, gdzie urzędowała Marta nie skupiały się tylko na jego talencie, którym zdobył serce zarządu, ale na jego fizyczności, która zdobywała serce pozostałej części firmy - głównie płci żeńskiej.

Przy rozmyślaniu o kolejnym rozwiązaniu długoterminowym sprawy z finansowaniem nowego zespołu w firmie dostała wcześniej zamówioną kawę. Sekretarka zarządu wychodząc nie zamknęła za sobą drzwi i kolejna partia plotek wlatywała przez nie do uszu mocno zapracowanej Marty. Myśli kłębiły się jak tabele w Excelu, które starała się ułożyć, ale kolejny z kolei wybuch śmiechu dochodzący z pokoju obok całkowicie wytrącił ją ze skupienia. Opadła ciężko na wygodny fotel i patrząc na otwarte drzwi przysłuchiwała się wzmożonej dyskusji dziewczyn.

- A myślisz, że co, tylko by patrzył? - usłyszała jedną z nich.

- Każdego trzeba lekko rozgrzać. A to w jakim stroju to zrobisz, to już twój wybór. A potem się dzieją cuda… - powiedziała stanowczo, po czym rozmarzyła się kończąc zdanie.

- Nikt ci nie broni tam iść, byle byś tylko z nami została na dłużej, bo macierzyńskie teraz w modzie.

- Dla niego? Zaryzykowałabym. No daj spokój… - powiedziała patrząc na zrezygnowaną koleżankę - ty też byś mu dała..

- Nie powiedziałam, że nie.

- Wolałabyś, żeby zerżnął cię na biurku czy wolisz u niego w samochodzie?

- dodała trzecia z grona

- Oczywiście, że na biurku, ale… koniecznie bez koszuli. Chcę patrzeć na jego klatę jak będzie mnie pieścił..

- OHO! - zawołała kolejna - patrz ją jak się rozmarzyła… To może teraz tam pójdę i mu powiem, że ma grono chętnych kobiet, które chętnie wykorzysta jego seksi ciało?

- I dodaj mu tylko, że jak będzie do nas szedł to żeby dał znać dzień wcześniej, żeby się odpowiednio przygotować.

- A to nie jesteś przygotowana zawsze? - zapytała zdziwiona koleżanka

- A ty jesteś?

- A wiadomo to, którego prezesa najdzie ochota na coś więcej? - zapytała lekko odsuwając koszulę na dekolcie uwydatniając mocno uniesione piersi

- Fuu! - krzyknęły pozostałe i wybuchły śmiechem rozchodząc się do swoich biurek.

Młody, przystojny i seksowny - pomyślała Marta bujając się na krześle w przód i w tył. Myśli wcześniej skierowane na głęboką analizę finansów, w tym momencie całkowicie przeniosły się w sferę wyobraźni, która właśnie malowała pierwszy obraz tego młodego Dyrektora jako obiektu pożądania swoich podwładnych w sposób bardzo bezpruderyjny. Kilka ostatnich tygodni było ciężkich i bardzo obciążających myśli dla Marty. Przeddzień kwartalnego omówienia sytuacji w firmie powstał dokument, który jasno stawiał sprawę nowego zespołu - to NIE JEST CZAS na rozwijanie firmy w zakresie, jakim zawnioskował nowy Dyrektor Operacyjny. Utworzenie zespołu specjalistów z Managerem na czele pochłonęłoby zbyt wiele środków, a przy zaplanowanym już budżecie na ten rok jest to awykonalne. Z dokumentem mieli zapoznać się wszyscy z zarządu, dlatego jego kopia poleciała na komunikator tekstowy dla zarządu, z krótkim opisem “jak i gdzie”, bo całość miała być omawiana następnego dnia na spotkaniu.

- Piotr… - powiedziała na głos czytając komentarze na komunikatorze do swojego dokumentu - więc to ty - wyobrażenie nowego dyrektora dodatkowo teraz zdobiło jego imię.

Komentarz Piotra był obszerny i bardzo agresywny. Plan na jego nowy zespół, który sporządzał przez dłuższy czas legł w gruzach “… przez jakąś niekompetentną osobę..” jak to napisał w komentarzu pewnie nie mając świadomości, że ten dokument nie został zlecony podwładnym, a sama Dyrektorka się nim zajęła.

Zdenerwowana komentarzem Piotra oraz zmęczona całym wysiłkiem jaki włożyła w ten dokument tego dnia postanowiła otworzyć barek w swoim biurze i nalać sobie szklankę bursztynowego trunku ze Szkocji. Wpatrzona w okno patrzyła, jak późna pora dnia objawia się między biurowcami. Ostatni ludzie wychodzili z pracy po godzinach, a cisza w biurze świadczyła o tym, że będzie ona jedną z ostatnich wychodzących tego dnia z biura. Wzrok skupiony na tym, co jest za oknem, nagle przeniósł się do środka. Patrzyła w swoje odbicie jak w lustrze, wciąż trzymając szklankę, którą zdążyła już opróżnić.

Fryzura, choć po całym dniu to dalej się trzymała. Rozpuszczone włosy luźno opadały na jej ramiona. Biała koszula choć lekko pogięta dobrze opinała ciało, choć miała lekkie trudności z pomieszczeniem krągłych piersi. Ostatni guzik mocno trzymał je w zamknięciu, aż do momentu, kiedy wolna od trunku dłoń powędrowała do niego rozpinając go i jego sąsiada o kilka centymetrów niżej. Głęboki dekolt ładnie wyglądał w rozpiętej koszuli, która spodem wchodziła w spódnicę. Zapinana na zamek spódnica była częścią garderoby, która była rozpoznawana u Dyrektorki Finansów. Wciąż ta sama, ta jedna spódnica. Każdego dnia. Jej ulubiona, jak pozostałe 3 sztuki, które kupiła, żeby zawsze miała na zmianę w razie wypadku z kawą czy kremem z ciasta.

Wysoko podniesione pończonych, których koronka była skryta pod spódnicą wchodziły do czarnych szpilek.

Wpatrywanie się w swoje odbicie doprowadziło ją do pewnej myśli, przelotnej, ale złapanej tak mocno, że jej kiełkowanie i wzrost nie trwało dłużej niż sekunda.

Decyzja podjęta.

Położyła szklankę na biurku i podeszła do drzwi swojego gabinetu. Rozejrzała się wystawiając głowę, żeby upewnić się, że nikogo nie ma i może bezpiecznie kontynuować. Wróciła więc pospiesznie za biurko i otworzyła laptopa na nowo.Nowa karta incognito. Ulubione porno.

Zwalniając blokadę fotela, pozwoliła aby jego oparcie znacznie niżej się położyło. Włączyła film, po czym wysoko uniesionymi szpilkami uderzyła w biurko kładąc je na nim. Rozszerzyła nogi i podniosła spódnicę na uda. Patrzyła i słuchała rozkoszy aktorki na ekranie. Wjechała palcami pod stringi i położyła sobie palce na łechtaczce. Mocno wrażliwa łechtaczka od razu poczuła rozkosz z masażu. Ciało i umysł zalała fala gorąca i rozkoszy. Całkowite odcięcie się i zadbanie o siebie - tego jej brakowało. Dawno tego nie robiła, a teraz jak już jest w trakcie, to żałuje, że o tym zapomniała. Głośne jęki aktorki wypełniły pokój. Fala rozkoszy przeszyła jej ciało. Czuła, że rozkosz, na którą tak czekała, zbliża się. Pulsowała mocno, a wilgoć podniecenia rozlała się po całym kroczu. Zaczęła drętwieć. “Tak dobrze. Tak. TAK. Moc… Mocniej” - myślała wciąż utrzymując tempo dla idealnego sfinalizowania.

Wstrzymując się od jęków na całe biuro już prawie dochodziła, kiedy do jej otwartych drzwi ktoś zapukał.

Wyrwana z seksualnego stanu Marta wsłuchiwała się w - jak się jej wydawało - odgłos pukania do drzwi. Odgłosy dochodzącej aktorki porno wydobywały się z laptopa, ale ona wciąż w zawieszeniu i nogami na biurku wsłuchiwała się i wpatrywała w przestrzeń za drzwiami.

- Hyhmm - odchrząknął głos i zapytał podniesionym głosem - Można?

Laptop zamknięty z siłą niedźwiedzia w ułamku sekundy urwał wszystkie odgłosy seksu, a szpilki z biurka natychmiast znalazły się na podłodze. Szybkie poprawienie fryzury, przeniesienie kilku kartek przed siebie na biurku i odpowiedź: - Proszę.

Całkowicie zdezorientowana Marta wciąż pulsując - choć ciężko ocenić czy z rozkoszy czy ufundowanej adrenaliny - wpatrywała się w otwartą przestrzeń w futrynie.

Do pokoju, powoli wychylając się zza ściany, wszedł mężczyzna. Młody, wysoki i przystojny:

- Można? - zapytał ponownie już patrząc w oczy osobie siedzącej za biurkiem.

- Tak, tak, proszę. - Powiedziała Marta udając, że przerzuca właśnie co rozwiązany kolejny problem. - O co chodzi? - podniosła wzrok i już wiedziała, kto tego wieczora właśnie ją odwiedził.

Przeszedł kilka kroków przez pokój w stronę jej biurka i z lekkim zdenerwowaniem rzucił trzymanymi papierami na biurko wprost przed jej twarz. Spodziewała się, że będzie niezręcznie, ale on od razu przeszedł do konkretów.

- Co to jest? - powiedział i spojrzał na papiery. - To jest żart, prawda? Patrząc na papiery od razu poznała swój wydany wcześniej dokument.

Podniosła głowę i powoli zaczęła:

- To nie jest czas na…

- CO TO ZNACZY “NIE JEST CZAS”? - wybuchł Piotr przerywając - Według ciebie moje wyliczenia, szacunki i kalkulacje nie były wystarczające, żeby jednak stwierdzić, że ten zespół w firmie jest teraz NIE-ZBĘ-DNY? - zapytał sylabizując ostatni wyraz - Czy ty w ogóle wiesz ile ja na to poświęciłem czasu? I co… Przez twoją niekompetencję firma na kolejnych kwartałach będzie tak do dupy, że konkurencja nas zje na śniadanie.

- Hola, hola. - powiedziała zdenerwowanym tonem Marta. Podniosła się z krzesła i opierając na biurku nachyliła się do niego - Czy ty uważasz mnie za niekompetentną? Uważasz, że stwierdziłam, że nie chce mi się tego robić i wolałam ci to uciąć?

Mierząc się z nim na dominację wzrokową czuła jak przegrywa. Mocno dominujący i pewny siebie mężczyzna nie zamierzał odpuszczać i oddawać swojego celu, po który tu przyszedł tak łatwo. Spuściła wzrok i spojrzała jeszcze raz na dokumenty.

- Czego więc oczekujesz? Że zataję ryzyko skuteczności tego zespołu przed firmą?

- Że dasz zielone światło ze swojego działu na finansowanie. Ryzyko i skutki zostaw mnie.

- Wiesz, że to nie będzie takie proste, prawda? Będę musiała zmienić ten raport przed jutrem. - powiedziała kładąc rękę na laptopie. Wsuwając kciuk pod obudowę, żeby go otworzyć, przypomniała sobie o odgłosach dobiegających z jego głośników, które urwała tuż przed wejściem Piotra do pokoju. Poderwała wzrok na niego i wciąż trzymając laptopa, wyglądała jakby się zastanawiała nad słusznością tej zmiany.

Piotr widząc niepewność i wahanie dodał pospiesznie:

- Będę twoim dłużnikiem, ale zobaczysz sama jak ten zespół wzmocni naszą firmę.

- Nie chcę, żebyś był dłużnikiem - powiedziała Marta wstając od biurka. Powoli obeszła je i podeszła do drzwi. Upewniając się jeszcze raz, że nikt kolejny nie czeka na spotkanie z nią zamknęła je i oparła się o nie plecami.

Teraz widziała, jak postawny i przystojny jest Młody Dyrektor. “Jednak coś jest w tej opiętej koszuli” - pomyślała i rozbierając go wzrokiem już widziała jego nagie, szerokie barki i rozbudowaną klatkę. Powoli podchodząc do niego patrzyła mu w oczy. Kiedy była już bardzo blisko to położyła na nim dłoń i powoli zjeżdżała po lekko pogniecionej koszuli w stronę spodni.

- Słyszałeś, prawda? - spojrzała na niego i zobaczyła w jego oczach, że dobrze wie o czym mówi. Nie czekając na odpowiedź kontynuowała:

- Słyszałeś te słodkie jęki. Nie mogły ci przecież umknąć. Dobrze wiesz co robiłam, zanim przyszedłeś. Zanim stanąłeś w moim pokoju domagając się swojej racji.

Skanując całe jego ciało jej dłonie wędrowały po klatce, rękach i pasku od spodni. Patrzyła na niego pożądliwie, jak na ofertę nie do odrzucenia, której utrata wiele by kosztowała.

- Nie lubię dłużników… są tacy… bezsilni.. Lubię… - ciągnęła patrząc mu w oczy - osoby bardziej stabilnej, kontrolującej, pewnej, że przychodząc z prośbą, ma zawsze coś do zaoferowania. Bardzo mocno kontrolujących sytuację.

Kończąc zdanie jej dłoń spoczęła na jego kroczu i lekko się zacisnęła. Czuła jaki jest twardy, ale czekała na jego odpowiedź w zawieszeniu. Wybiegając już w przyszłość widziała siebie na biurku, ale pragnęła to usłyszeć od niego.

Czuł napięcie, jakie powstało między nimi. Zdawał sobie sprawę czego od niego chce i w jaki sposób on może spłacić swój dług. A raczej… Co może zrobić, żeby uzyskać pożądany od wejścia do pokoju efekt.

- Szkocką. Z lodem. - wyszeptał do jej ucha kładąc dłoń na pośladku i lekko zaciskając.

Spojrzała na niego i lekkim ruchem języka smagnęła mu wargi.

- Robi się - odpowiedziała i odeszła od niego w stronę mini barku lekko kręcąc biodrami.

Bursztynowy trunek lekkimi falami wlewał się do kryształowej szklanki, kiedy lekko uśmiechnięta Dyrektor Finansów zagryzała wargę. Kiedy szklanka była wypełniona w połowie podniosła szyjkę butelki i zakręciła. Odwróciła się w stronę swojego gościa i podeszła trzymając w ręku trunek. Złapał za szklankę i patrząc jej w oczy wziął mały łyk. Przybliżył się do niej i pocałował ją głęboko choć krótko.

- Czegoś brakuje, nie sądzisz? - zapytał patrząc jej w oczy - Jak tak samo analizujesz dokumenty jak słuchasz, to nie dziwię się wynikom.

- Mylisz się. - odpowiedziała lekko się uśmiechając - Chciałeś Szkocką… - powiedziała stanowczo. Jej dłonie znalazły się na jego pasku, który bardzo szybko poddał się jej zwinnym palcom. Wciąż patrząc mu w oczy rozpięła guzik i zamek opuszczając mu spodnie na kostki - i z tego co pamiętam, to… loda? - udając zastanowienie powoli zeszła wzdłuż jego ciała i uklęknęła przed nim.

Patrzyła, jak w bokserkach pulsuje coś dużego. Złapała za nie i ściągnęła na sam dół. na wysokości jej twarzy już sterczał czerwony i pulsujący penis. Spojrzała na niego w górę i czuła jaka jest “mała”. Miał nad nią pełną kontrolę. Objęła go i powoli zaczęła masować. Główka z każdym kolejnym posunięciem robiła się coraz grubsza. Drugą dłoń zacisnęła na jego jądrach. Czuła jak dwie duże kule swobodnie zwisające były twarde. Wciąż utrzymując kontakt wzrokowy przesunęła ręką w stronę jego podbrzusza i bardzo powoli zaczęła go wyciskać. Pierwsza kropla rozkoszy popłynęła wprost na jej wyciągnięty język, którym podtrzymywała główkę. Lepka rozkosz rozlała się po jej języku. Główka zaczęła sunąć po niej wprost w czerwone, otwarte usta. Twardy, gruby i długi penis wypełnił jej usta. Ciepło rozlało się po jej ciele zaczynając i kończąc między nogami. Czuła jaka jest mokra. Zabrał jej coś, co wcześniej było dla niej przygotowane. Teraz, choć bardzo powoli dążyła do tego samego. Poczuła, jak jego palce wplotły się w jej włosy i lekko dociskały głowę i jej usta na twardego penisa. Czuła, jak jego główka zaczyna wypełniać jej gardło. Odsunęła ręce i przełożyła je na jego biodra całkowicie przekazując mu kontrolę nad swoimi ustami. Dociskał ją coraz mocniej czując ogromną przyjemność.

Ona - Dyrektorka Główna Finansów klęczała przed Dyrektorem Operacyjnym z jego penisem w gardle co jakiś czas dławiąc się nim. Choć to przez ostatnie tygodnie ona miała kontrolę nad wszystkim, zlecała zadania, trzymała kontrolę i to ona mówiła co inni mają robić - teraz grzecznie poddała się woli swojego dominatora. Równowaga w życiu jest bardzo ważna, więc nie można pozwolić, żeby jedna osoba wciąż kontrolowała każdy aspekt życia. Kiedy więc w pracy i w domu jesteś decyzyjna, to pozwalasz w seksie się dominować, a nawet z-dominować. Lubisz czuć, że kontrolę ma ktoś inny. Ktoś inny decyduje co masz zrobić. Lubisz się czuć wykorzystywana na każdy możliwy sposób.

Kiedy już ostatni raz docisnął mocno, po chwili zwolnił uścisk i pozwolił mokremu od soczków penisowi wyjść z mocno opinających go ust. Lekko rozmazana szminka wymagała delikatnej korekty, ale nie było na to ochoty posiadaczki. Ostatni raz przeciągnęła po nim ustami wyciskając słoną rozkosz z jego wnętrza.

- Czekaj - powiedział podniesionym i stanowczym tonem kiedy wstała z kolan i próbowała ściągnąć niżej wysoko uniesioną podczas klęczenia spódnicę. Stała teraz przed nim w bardzo mocno rozdekoltowanej koszuli i spódnicy zrolowanej na pasie. Dokładnie było widać pasy do pończoch oraz stringi, które bardzo mocno były już przesiąknięte.

Położył szklankę na biurku obok i przyglądał się koronkowemu stanikowi prześwitującemu spod koszuli. Powoli włożył palce między jej guziki i jednym mocnym ruchem zerwał je wszystkie rozsypując po pokoju. Duży, krągły biust wystrzelił spod koszuli odsłaniając się jego oczom. Nie cieszył się jednak długo półśrodkiem. Przykładając dłoń pod jej ręką złapał na plecach za zapięcie i dwoma palcami rozpiął stanik, który z lekką pomocą poleciał na podłogę.

Pozbywając się butów i spodni z bokserkami ciągnął za dłoń swoją aktualną poddaną. usiadł na fotelu i pociągnął za sobą.

Obie nogi w pończochach znalazły się na zewnątrz jego ud. Siedziała na nim okrakiem czując jak mokry penis ociera się o jej pończochy przy wnętrzu ud. Nie mogąc się oprzeć pomogła mu znaleźć odpowiednie miejsce i teraz cały drażnił jej cipkę przez koronkowe stringi. Objął ją w talii i patrzył jak na zdobycz. Miał ochotę ją nabić na siebie i bardzo dogłębnie wykorzystać.

Podniosła jego brodę palcem, że twarz była teraz skierowana nie na jej brzuch i piersi, a na jej twarz. Spotkali się wzrokiem. Wciąż utrzymując napięcie złapała za jego penisa. Drażniąc jego główkę przesuwała po długości swojej cipki. Z lekkim uśmieszkiem patrzyła jak napalony nie może się doczekać, aż wejdzie i ją wypełni. Drugą dłonią przesunęła stringi na bok i teraz czuła, jak gładko przesuwa się jego główka po mokrych z podniecenia wargach. Kiedy wystarczająco się się z nim podrażniła, skierowała jego pulsującą i mokrą główkę w swoją cipkę. Nie spodziewała się jednak, że on nie będzie chciał tego zrobić zgodnie z jej planem. Kiedy tylko sam czubek główki zaczął napierać na jej dziurkę, to mocnym ruchem trzymając ją za biodra wbił się w nią. Mocno rozwarła usta z rozkoszy jaką poczuła i z zaskoczenia. Nie miał problemu z wejściem. Mokra, choć lekko ciasna cipka okazała się idealnym stymulatorem dla jego dużego penisa, który teraz co wejście cały wchodził w jej różowiutką cipkę. Opierając się na jego klatce unosiła biodra z dużą pomocą Młodego Dyrektora, który tak idealnie wpasowywał się w jej wewnętrzny kształt stymulując jej wrażliwe punkty. Odgłos jej bioder opadających na niego wypełniał cały pokój. Patrzył jak jej duże piersi unoszą się i opadają w rytm głębokich wejść. Czerwone paznokcie zaciskały się na białej koszuli gniotąc i urywając guziki w stanach bliskich orgazmowi. W pewnym momencie poczuł jak się zaciska na jego penisie, więc zwolnił mocno dobijając pozwalał jej szczytować. Fale rozkoszy rozlewały się po jej ciele zaciskając mięśnie i wydając głośne jęki rozkoszy. Dobijając ostatni raz pozwolił całkowicie jej opaść na swojego penisa wypełniając ją. Drętwiała jeszcze przez moment, aż krzyknęła głośno z rozkoszy i opadła na jego klatkę głośno dysząc.

Pomimo mocnego orgazmu nie mogła liczyć na oddech. Oboje byli bardzo mokrzy.

Patrzyła na niego z rozkoszą w oczach pragnąć więcej. Powoli zsunęła się z niego czując jak gruba główka drażni jej wnętrze. Stanęła naprzeciw fotela gdzie siedział i zagryzając wargę konsumowała jego mokrego i sterczącego penisa wzrokiem. Odwróciła się po chwili, włożyła kciuki za stringi i całkowicie uginając się w pasie zaczęłą wyciągać je z głeboko wpitych pośladków. Wypięta dupcia i jej widok podniecił go jeszcze bardziej. Ale kiedy tylko stringi opadły na szpilki on już stał za nią i położył rękę na pośladek mocno się na nim zaciskając.

Lekko ją pchnął na biurko obok, gdzie wylądowała na wszystkich papierach nagimi piersiami. Zrobił krok, żeby do niej dojść. Czuła jego wzrok na sobie. Ciężki oddech pożądania i napalenia. Lekko szturchając o wnętrze szpilek “rozkazał” jej stanąć w szerszym rozkroku.

Wciąż leżąc płasko na biurku wypinała do niego swój słodki tyłeczek. Jeszcze przed objęciem stanowiska lubiła taka być. Pełna pasji, namiętności i codziennej rozkoszy. Lubiła kusić swoimi wdziękami i wszystkimi krągłościami.

Stojąc za nią, przysunął się i położył sterczącego penisa na jej pośladkach. Złapał ją za szyję i docisnął do biurka. Była jego. I TYLKO jego. Podziwiał widoki wypiętych pośladków gotowych na wejście. Lekko odpuścił i wyciągając kciuk włożył jej do ust. Objęła go ustami aż po sam koniec, po czym ściągnęła jak płynną rozkosz z jego penisa. Mokry kciuk przeniósł się sprzed jej twarzy na jej cipkę. Powoli, nawilżając go z każdej strony we wspólnej rozkoszy wkładał coraz głębiej. Kiedy doszedł do końca, opuszek kciuka wylądował na lekko chropowatej powierzchni wewnątrz cipki, a palec wskazujący na mokrej i pulsującej łechtaczce.

Złapała się za przeciwny bok biurka i całkowicie na nim położyła, kiedy ruszając kciukiem w cipce jednocześnie pieścił jej łechtaczkę. Znowu poczuła, jak ciepło przepływa przez jej ciało. Pieścił idealne punkty. Był tak precyzyjny. Tak… dokładny. Już po chwili pieszczot nogi całkowicie odmówiły posłuszeństwa tylko zwisając z biurka szeroko i dając bardzo łatwy dostęp do wszystkich miejsc rozkoszy. Jęczała głośno kiedy fale podniecenia przelewały się przez całe jej ciało wychodząc od wciąż masowanej łechtaczki. Głośno jęcząc czuła mocny orgazm jaki spinał jej ciało. Krzyczała do mini barku z rozkoszy leżąc na biurku wciąż czując jak ją pieści.

“Przestał. Wystarczy. Jak dobrze…” - myślała zmęczona czując zimny blat odbijający się na piersiach i brzuchu. Chciała się podnieść, kiedy masywna dłoń zacisnęła się na jej szyi i docisnęła do papierów. Czuła, jak twardy penis jeździ po wypiętej dupci. Czuła, jak rozkosz wypływa z niego i idealnie nawilża dupcię i cipkę. Poczuła jak twarda główka schodzi niżej prowadzona przez jego dłoń. Kiedy tylko znowu lekko nakierował ją w gorącą dziurkę zaraz po tym mocno i gwałtownie dobił do końca, aż pełne jądra odbiły się od łechtaczki.

Bezgłośnie krzyknęła otwierając usta z rozkoszy. Jednak kiedy drugi raz dobił do końca, poczuła jak jego kciuk naparł na dziurkę pomiędzy wypiętymi pośladkami. Nie była na to przygotowana. W moment narosły myśli, że nie jest przygotowana. “Nie, czekaj. Czekaj!.. Stop.. Sto…” - myślała nie wypowiadając ani słowa. Próbowała się podnieść, ale mocno zaciśnięta na jej szyi dłoń zbyt mocno ją dociskała.

Złapała się za przeciwny bok biurka i kiedy czuła, że za kolejnym wejściem jego grubego panisa cały kciuk wszedł w jej dupcię, to przestała o tym myśleć. Rozkosz z tego płynąca była zbyt wielka. Jęczała z rozkoszy kiedy czuła, jak soczki obojga wypełniały jej cipkę. Była brana na biurku w swoim biurze, ale nie czuła się jak Dyrektorka. Była jego. czuła się słodką, ładną sekretareczką, która przyszła umilić czas swojemu przepracowanemu i przebodźcowanemu szefowi. Mocniej wypinając dupcię całkowicie mu się oddała. Choć jej głośne jęki rozkoszy wypełniały pokój, to słyszała, jak zaczął głęboko i szybko dyszeć. Zacisnęła się więc na nim z całej siły i poczuła jak twardnieje. Mocne ruchy drażniły ją i doprowadzały kolejny raz do orgazmu, kiedy złapał ją za zrolowaną spódnicę i niczym ujeżdżając dziką klacz wchodził w nią głęboko dobijając. Dochodziła na nim, kiedy poczuła, jak jego ruchy zwolniły, ciało zesztywniało, a tylko głęboko wbity w nią penis mocno pulsował. Czuła, jak rozkosz wypływa z niego i zalewa jej cipkę.

Jego uścisk zelżał, a penis powoli tracił swoją twardość. Stojąc nad nią patrzył na jej mocno rozłożone na biurku ciało, które przed momentem tak mocno zerżnął. Nie był z tego powodu niezadowolony. Wręcz odwrotnie. Wciąż odczuwając wyższość ostatni raz wepchnął głęboko swojego penisa i zafundował siarczystego klapsa w wypięty pośladek.

—

Patrzyła jeszcze chwilę na siebie w odbiciu czarnej szyby. Leżała na biurku głęboko oddychając. Czuła, jak jego soczki zaczynają powoli wypływać z niej i powoli ciągnąc się po wnętrzu ud przechodzą na pończochy. Chcąc się podnieść poczuła, że nogi nie należą do niej i z obawy o brak stabilizacji jeszcze na chwilę postanowiła odpocząć. Uśmiechnęła się do siebie i wciąż czując pulsowanie swojej mocno zerżniętej cipki myślała o kolejnym zablokowaniu zespołu prowadzonego przez Młodego Dyrektora Operacyjnego.