Znajdź coś dla siebie

Szukaj w My Desires

Blog

Urolog

  • Zdrada
  • Oczami męża
  • Seks analny

Bardzo długi czas namawiałaś mnie, żebym poszedł do urologa. Żeby się przebadać, czy wszystko w porządku oraz czy nie mam nic niepokojącego przy moim przyjacielu. Tak więc umówiłem się na badanie w jednej z placówek prywatnej opieki zdrowotnej. To był piątek, więc zaraz po pracy wskoczyłem pod prysznic, ogoliłem się dokładnie razem z pośladkami, bo “badanie prostaty urolog wykonuje za każdym razem” i poszedłem do przychodni.


Wykupiony pakiet gwarantował bardzo młodą kadrę zaczynając od recepcjonistów, a kończąc na menadżerach przychodni, także nie ma dziwnych uwag typu “po coś pan tu przylazł…“. Chwilę musiałem posiedzieć na krześle przed gabinetem, bo byłem o 7 min za wcześnie. Nie sprawiło mi problemu to, bo cała przychodnia była bardzo elegancka oraz czysta do granic czystości.

- Pan Gabriel, zapraszam - po otwarciu drzwi odezwał się męski głos.

Wstałem z krzesła i skierowałem się do otwartych drzwi. Wszedłem do gabinetu i spojrzałem na opartego o biurko urologa. Był wysoki, ok 30 lat, mocno zbudowany. Jego kruczoczarne włosy i dwudniowy lekki zarost zrobiły na mnie niemałe wrażenie. Był zaczytany w moją kartę, więc po prostu stałem tam i rozglądałem się po gabinecie. Wszędzie czysto i nowocześnie - doceniam takie rzeczy. Po chwili spojrzał na mnie jakby wyrwał się właśnie z głębokiego zamyślenia i powiedział:

- O! Przepraszam, ale ma pan bardzo interesującą teczkę. Proszę sobie usiąść.

- Interesującą? - zapytałem z lekkim zdziwieniem

- No tak, bo nic w niej nie ma. Totalnie zero informacji.

- Człowiek nie chodzi, nie choruje to tak jest - uśmiechnąłem się lekko.

- To, że nie chodzi na badania, nie oznacza, że nie choruje - uśmiechnął się patrząc na mnie. - Dobrze… to musimy wpierw zrobić mały wywiad, a potem zajmiemy się badaniem, wszystko zrozumiałe?

- Tak, oczywiście.

- Więc tak… Rozumiem. Współżyje pan?

- Tak.

- Jak często?

- Ostatnio rzadziej, ale średnio raz na tydzień.

- Sypia pan z wieloma partnerami?

- Słucham? - lekko zbity z tropu zapytałem

- Czy z wieloma partnerami seksualnymi pan sypia?

- A, nie. Tylko z żoną.

- Zakładam, że żona również sypia tylko z panem?

- Heh, mam nadzieje, że tak, ale nic mi nie wiadomo, żeby sypiała z kimś innym - śmiechnąłem

- Rozumiem. Czyli małe prawdopodobieństwo przenoszenia i rozsiewania jakichś chorób. - powiedział pod nosem i coś zapisywał.

- Myślę, że tak.

- W takim razie bardzo proszę o ściągnięcie spodni oraz bielizny do badania.

Wstałem z krzesła, rozpiąłem pasek i opuściłem spodnie, zdjąłem je i przerzuciłem przez krzesło. Lekko skrępowany zdjąłem bokserki odwracając się do niego tyłem. Kiedy się wyprostowałem widziałem w odbiciu szyby obrazu, że patrzy na mnie. Zacisnąłem pośladki i odwróciłem się do niego powoli przodem. Oparty o biurko ubierał rękawiczki i przeglądnął mnie z góry na dół.

- Teraz zbadam panu penisa wraz z jądrami. Woli pan stać, leżeć…

- Klęczeć… - dodałem w myślach i w tym momencie poczułem jego lekkie drgnięcie. "Jesteśmy u lekarza, ogarnij się penisie" - Mogę stać - powiedziałem.

Podszedł do mnie i powoli obejmując mojego penisa końcówkami palców zaczął go badać. Dotykał powoli i wyłapywał wszystko co tylko było poza normą. Zjechał na jądra i zaczął je masować. Przypomniałem sobie, jak ostatnio ty mi je masowałaś i znowu kolejny puls został wysłany w stronę penisa. Spojrzałem w dół, a on już w pół stojący.

- Proszę się nie przejmować, to naturalne. Czasem nie mamy wpływu na to kiedy mózg wyśle informacje żeby krew zapulsowała do penisa, także czasem dzieje się to bez naszej wiedzy - powiedział - a czasem z całkowitą naszą świadomością - dokończył i zobaczył mi w oczy dalej ugniatając moje jądra. Spojrzał na niego i objął go ręką. Ciepło dłoni wzmogło moje podniecenie. Delikatnie zsunął z niego napletek i obejrzał.

- Zdrów jak koń - powiedział i odsunął się ode mnie ściągając równocześnie rękawiczki.

- Teraz pora na… - zacząłem

- Tak. Pora na badanie prostaty. Wiele osób tego nie lubi, wie pan, wstydzą się, uważają to za mało… męskie, że tak powiem.

- Ja akurat nie widzę w tym nic niemęskiego.

- Niestety nie wszyscy mają zdanie takie jak pan - mówił nakładając lubrykant na palec po ubraniu nowych rękawiczek - Dobrze… woli się pan położyć czy woli stać?

- Postoję - powiedziałem.

- W takim razie bardzo proszę się odwrócić i wypiąć do mnie pośladki.

W tym momencie przypomniały mi się wszystkie sceny i historyjki, które pisałem o wypinaniu swoich pośladków i czekaniu aż ktoś je zerżnie. I znowu puls uderzył w penisa. Oparłem ręce na kozetce i wypiąłem pośladki. Słyszałem jak jego buty suną po podłodze w moim kierunku. Lewą dłoń położył mi na pośladku lekko go odsuwając. Poczułem jak jego palec zaczyna we mnie wchodzić. Mocniej zacisnąłem palce na kozetce i lekko zmrużyłem oczy. Było to bardzo przyjemne. Kiedy wszedł do końca lekkim ruchem ciała dobiłem go. Zdałem sobie sprawę co zrobiłem i otworzyłem szeroko oczy, bo coś czułem, że to koniec badania i mojej wizyty tutaj.

- Wszystko w porządku? - zapytał

- Tak, wszystko gra - odpowiedziałem z ulgą. Kiedy badał mi prostatę oczy zachodziły mi mgłą, a mózg zalewała rozkosz. Choć nie chciałem czułem się wykorzystywany. Pozytywnie wykorzystywany. Kiedy on przekręcał, lekko wyciągał lub wpychał palec moje biodra tańczyły razem z nim w rozkosznej penetracji. Całkowicie odpłynąłem w rozkoszy.

- Podoba się? - zapytał lekko nachylając się nade mną

- Ooo tak.. - szeptałem głęboko nabijając się na jego palec.

- Chcesz coś grubszego? - wyszeptał mi do ucha

- Bardzo.. - ciągnąłem. Wyciągnął ze mnie palec i powoli jakby moja rozkosz schodziła ze mnie. Oczy nabierały ostrości, a ciało przeszedł dreszcz. Poczułem jak lewa dłoń znowu kładzie się na moim pośladku, a pomiędzy nie wchodził powoli dużym, grubym i mokrym przyrządem.

- Masz cudną dupcię - powiedział. Powoli ją rozpychając wszedł główką. Zamknąłem oczy z rozkoszy, która mnie oblała. Złapał obiema rękami za pośladki i wszedł głęboko jednym płynnym ruchem. Jęknąlem głośno czując go w sobie. Mocno oparty o kozetkę stałem w rozkroku i wypiąłem swoje pośladki do doktora. Poczułem jak wychodzi i znowu cały zatapia się głęboko we mnie. Coraz szybsze ruchy doprowadziły mojego penisa do lekkiego wydzielania lepkiej rozkoszy. Spojrzałem w dół i widziałem jak mi stoi i jak się sączy, a za moimi rozkraczonymi nogami widziałem jego nogi. W tym momencie kolejne mocne wejście rozluźniło mi dupcię i całkowicie oddany jego łasce oddawałem mu swoją dupcię. Nasze jądra stykały się co chwilę, kiedy dobijał do końca, a nasze oddechy zgrały się rytmicznie. Czułem jak wypełnia mnie całkowicie i jak ociera moje pośladki. Chciałem więcej i głębiej więc kładąc się prawie na kozetce wypiąłem pośladki najbardziej jak potrafiłem. Uderzając idealnie w prostatę zaczął mocno i głęboko dyszeć. Wiedziałem, że sprawiam mu ogromną przyjemność, ale też dostaję niemałą. Coraz głośniejsze zetknięcia naszych ciał wypełniały pokój. Był już na skraju kiedy lekko zacisnąłem pośladki na jego penisie. Grubym i twardym penisem wypełniał mnie całego, aż po chwili jego ruchy zwolniły i dobijając kilkoma ostatnimi razem z siłą słonia zaczął zalewać moje wnętrze. Nie byłem daleki od orgazmu, dlatego zacząłem dochodzić razem z nim. Mocny wytrysk spowodował bardzo mocny orgazm, a z nim w sobie od tyłu prawie eksplodowałem.

Wyszedł ze mnie powoli i pokonując lekki dystans przeszedł po chusteczki.

—

- I jak było - zapytałaś.

- Zdrowy jak koń.

- A prostata, badał cię?

- Tak, badał.

- Dziwne uczucie?

- Przyjemne… - powiedziałem po chwili namysłu